Inauguracja rozgrywek już za chwilę. Trwają ostatnie przygotowania, ostatnie treningi. O nowym sezonie, o chęci gry w piłkę, o grze w katowickim GKS-ie rozmawialiśmy z autorytetem dla młodych piłkarzy Śląska - Dariuszem Rzeźniczkiem.

Chce Ci się jeszcze grać w piłkę?

Gdyby mi się nie chciało, to pewnie już bym powiesił buty na kołku. Teraz mamy młodą drużynę, i dopóki będę widział, że mogę chłopakom coś przekazać, to będę grał. Może moje doświadczenie zaprocentuje, i pomoże całej drużynie. Chociaż nie ukrywam, że po ostatnim sezonie było ciężko.

To nie będzie Twój pierwszy sezon w lidze okręgowej...

Faktycznie. Grałem już w okręgówce, i to właśnie w Śląsku Świętochłowice. Wtedy od razu awansowaliśmy. Udało się wtedy zniwelować siedem punktów straty do Polonii Łaziska. Wtedy już kilka kolejek przed końcem mieliśmy awans w kieszeni.

W takim razie, czy będzie powtórka?

Sądzę, że ten sezon musimy poświęcić na ogranie się. Patrząc realnie, nie sądzę, żebyśmy awansowali. Chłopcy muszą się troszkę "otrzaskać" w tej seniorskiej piłce, i w przyszłym sezonie możemy myśleć o promocji.

Drużyna jest bardzo odmłodzona. Czy to wg. Ciebie dobra droga?

To dobre rozwiązanie, ale efekty na pewno nie pojawią się po dwóch czy trzech meczach. Może być tak, że pierwsze meczy wygramy i młodzi zawodnicy poczują się pewniej. Wtedy dobrze. Gorzej, jeśli kilka pierwszych meczów przegramy, wtedy mogą się zablokować, zniechęcić.

Widzisz w tej młodej drużynie zawodników, którym wróżysz karierę w ekstraklasie?

Nie chcę wskazywać bezpośrednio, ale jest dwóch, trzech chłopaków, którzy mają papiery na granie.

24 września 2005 roku, znów zagrałeś na Bukowej. Tym razem jako piłkarz Śląska Świętochłowice. Jak się czułeś, gdy kibice "Gieksy" zaczęli skandować Twoje nazwisko?

To było bardzo wzruszające. Przypomnę, że na Bukowej spędziłem osiem lat, a to kawałek czasu. W koszulce "Gieksy" wywalczyłem Puchar Polski, wicemistrzostwo Polski, grałem też w europejskich pucharach. Jest co wspominać, więc tymbardziej mi miło, że kibice nie zapomnieli. Cieszę się, że mogłem zagrać przeciwko GKS-owi, bo już nie wierzyłem, że na tym szczeblu rozgrywek się to uda.

W okresie szczytowym Twojej kariery sądzę, że pojawiły się jakieś propozycje z klubów zagranicznych. Mylę się?

Fakt, były jakieś tam rozmowy, jednak żadnych konkretów. Podobno były mną zainteresowane drużyny z niższych lig w Niemczech, był Cypr. Pojawiła się też propozycja zza wschodniej granicy, ale wtedy wyjazdy piłkarzy na wschód nie były tak popularne jak teraz. Zostałem więc w Polsce.

Czujesz na boisku respekt zawodników wobec Ciebie?

Czasem tak jest, że zawodnicy podchodzą do mnie ostrożniej, a czasem wręcz odwrotnie, chcą mnie zniechęcić. Natomiast na jednym ze sparingów miała miejsce dość zabawna sytuacja. Grałem na lewej stronie, i młody stoper nie wiedział jak się do mnie zwracać, czy Panie Darku, czy trenerze...Wtedy do niego podbiegłem, i powiedziałem, że ma mnie wołać po imieniu. Bo przecież na boisku wszyscy jesteśmy równi.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał:
Adam Szaja

...wróć